Remake kontra oryginał – nierozstrzygnięta walka

Październik 21, 2016

 

Zwolennicy „pierwszych wersji” będą obstawiać przy tym, że oryginał jest lepszy. Miłośnicy remake’ów stwierdzą z kolei, że należy docenić nowe spojrzenie na dzieło, które trąci już lekko myszką. Czy możliwe jest postawienie znaku równości między pierwszą a drugą wersją tego samego scenariusza?

Odgrzewany kotlet czy smakowity kąsek?

Wielu miłośników kina drży na samą myśl o tym, że ich ukochany film mógłby doczekać się nowszej, ulepszonej wersji. W ogromnej większości dotyczy to horrorów. Wystarczy wymienić kilka tytułów, by wiedzieć, w czym rzecz: „The Think”, „Poltergeist”, „Blair Witch Project”, „Laleczka Chucky”, „Martwe zło”, „Carry”... Każdy z filmów doczekał się swojej nowej wersji, w której pojawiły się nawiązania do współczesności. Trudno mówić w tych przypadkach o zadowoleniu ze strony fanów. Dlaczego?

Nowa znaczy lepsza? Niekoniecznie

Najbardziej lubimy to, co już znamy. Zdaje się, że twórcy remake’ów wzięli sobie to stwierdzenie głęboko do serca. Może to jednak oznaczać, że brak nowych pomysłów na filmy zmusza do poszukiwania tego, co jeszcze kilkanaście lat temu uznawano za nowatorskie. Zadowolenie fanów kina klasy B zależy w dużej mierze od tego, w jaki sposób odświeżona wersja będzie nawiązywała do oryginału; czy stanie się wyłącznie jego kalką, czy też zaskoczy czymś nowym.

Urok oldschool’u

Choć kasety VHS odeszły już do lamusa, istnieją osoby, które kolekcjonują stare filmy, ponieważ posiadają to „coś”. Magiczną siłę związaną z nostalgią za młodością. Tego właśnie oczekują ci, którzy cenią horrory z lat 70. i 80. XX wieku. Urok tamtych czasów polegał również na tym, że do stworzenia przekonującej makabry nie korzystano z komputerowych efektów specjalnych, co wiązało się zarazem z większym zaangażowaniem ze strony ekipy filmowej.

Istnieją jednak osoby, dla których litry krwi w remake’u „Martwego zła” z 2013 roku okazują się bardziej przekonujące, niż zielona breja wylewająca się z głów opętanych postaci w wersji z początku lat 80. XX wieku. Dyskusja na ten temat musi zatem utknąć w martwym punkcie.

Warto jednak zadać sobie pytanie, czemu tak naprawdę służy remake. Jeśli tylko temu, by zarobić na istniejącym już dziele – mija się z celem. Jeśli jednak potrzebny jest do tego, by przypomnieć urok „pierwszych wersji” – to jak najbardziej uzasadnione działanie, będące zasłużonym hołdem dla oryginałów.

Polecane

Firany i zasłony w atrakcyjnych cenach

 

Warto zainteresować się naszą najnowszą ofertą, ponieważ obecnie prowadzimy wyprzedaż tekstyliów. Firany, zasłony oraz obrusy kuszą atrakcyjnymi cenami, a wykonane zostały z wysokogatunkowych tkanin i wykończone z dbałością o szczegóły. Polecamy modele w wielu kolorach, co ułatwia dopasowanie ich do charakteru wnętrza.